Wspomnienia z wycieczki szkolnej do Lublina

Byliście kiedyś w Lublinie? Ja owszem i to kilka lat temu, jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej w liceum. Bardzo dobrze wspominam ten czas, kiedy byliśmy młodzi i piękni i kiedy to pojechaliśmy na wycieczkę do Lublina. Ma to dla mnie ogromny sentyment, ponieważ była to ostatnia wycieczka szkolna w takiej ekipie, chociaż nie obyło się bez żadnych ekscesów. Do dziś je wspominam.

Co się działo na wycieczce szkolnej w Lublinie?

wycieczki szkolne LublinPamiętam, że pojechaliśmy do tego Lublina z samego rana, lecz już na samym początku zaczęły się problemy z autokarem. Okazało się, że kierowca nie zrobił przeglądu i przez to autokar troszeczkę szwankował. Było więc bardzo wesoło w sensie oczywiście metaforycznym. Po jakiś dwóch godzinach autobus całkowicie stanął i utknął w lesie. Musieliśmy więc czekać na pomoc drogową, jednak ta sytuacja sprawiła, że zaczęliśmy się jeszcze bardziej integrować. Już na samym początku wiedzieliśmy, że jest to niezapomniana wycieczka szkolna do Lublina! W taki też sposób rozpoczęliśmy nasz wyjazd. Nikt się nie przejmował niczym, bo najważniejsze było to że jesteśmy razem i nie musimy siedzieć na lekcjach. W Lublinie można było zwiedzić wiele pięknych miejsc. Mijaliśmy inne wycieczki szkolne Lublin okrywaliśmy z dnia na dzień. Łącznie byliśmy tam przez cztery dni, spośród których najbardziej miło wspominam ostatnią noc. Mówi się, że na wycieczce szkolnej musi być zielona noc – to podstawa. Z reguły nie bawiliśmy się w to, ale tym razem postanowiliśmy, że będzie inaczej i zrobimy kawał naszym kolegom z klasy. Wraz z dziewczynami z mojego pokoju zakradłyśmy się do pokoju chłopaków i posmarowaliśmy im wszystkie rzeczy pastą do zębów, z kolei koledzy gdzieś w tym czasie uciekli. Nie wiem co w tym czasie robiła nauczycielka, ale w ogóle nas nie pilnowała, co było dla nas oczywiście frajdą. Zresztą nasza wychowawczyni miała do nas pełne zaufanie i wiedziała nic złego nie zrobimy. Ta nasza szalona, zielona noc była na tyle interesująca, że zamiast cieszyć się z tego, że to my zrobiłyśmy chłopakom psikusa to zastanawialiśmy się kto nam go zrobił. Zarówno w jednym czasie chłopaki nam posmarowali plecaki pastą do zębów, jak my im.

Sytuacja komiczna i bardzo śmieszka. Nie myślałyśmy, że będziemy mieli z tego taki ubaw aż po same pachy. Teraz, jak spotykamy się co roku z całą klasą na rocznicę ukończenia szkoły średniej, to często wspominamy tę wycieczkę szkolną do Lublina. Była ona jednak jedną z najlepszych w moim życiu. Wiem, że będę o niej opowiadać moim dzieciom.