Wydanie rodzinnej książki kucharskiej

Historia mojej rodziny jest bardzo dobrze udokumentowana. Nasze drzewa genealogiczne sięgają korzeniami do osiemnastego stulecia i wciąż jeszcze w starych dokumentach i archiwach znajdujemy liczne ciekawostki powiązane z rodową historią. Poza drzewami genealogicznymi, kopami dokumentów, pamiętnikami czy spisanymi anegdotkami, możemy się też pochwalić wieloma przepisami na różne dania i słodycze, z których część była do tej pory rodzinnym sekretem, a tajne przepisy można było zobaczyć pierwszy raz dopiero po osiemnastce.

Samodzielne wydanie książki kucharskiej

jak opublikować książkę samodzielnieZ czasem, kiedy rodzina zaczęła się mocno rozrastać i rozpełzać po świecie, zaczęliśmy myśleć o zebraniu i wydaniu rodzinnych historii w formie książkowej. Ja podjęłam się przeredagowania i ubrania w książkową formę naszych przepisów, tak aby każda gałąź rodziny miała przynajmniej jedną kopię książki kucharskiej i mogła gotować smakowite potrawy, których receptury przekazywano z pokolenia na pokolenie, na całym świecie. Podeszłam do tematu profesjonalnie. Najpierw sprawdziłam, jak jak opublikować książkę samodzielnie, a następnie skontaktowałam się z wydawnictwem, którego oferta najbardziej mi się spodobała. Trafiłam na sympatycznych, zaangażowanych ludzi, dzięki którym nasza książka kucharska miała być małym arcydziełem. Doradzili mi, żebym nie wydawała tylko czystych przepisów, ale zadbała też o odpowiednie ilustracje do każdego dania. W książce miały się też znaleźć krótkie anegdotki, jeśli takie były, związane z daną potrawą albo z jej twórcą. Nie spodziewałam się, że samodzielne wydanie książki kucharskiej będzie wymagało ode mnie tyle zaangażowania, włącznie ze znalezieniem profesjonalnego fotografa, który będzie robić zdjęcia jedzeniu! Ale poświęcony na stworzeni książki czas zaprocentował, ponieważ w efekcie otrzymaliśmy pięknie wydany album – bo trudno nazywać to tylko książką – który zawiera nie tylko przepisy, ale też wiele informacji o całej naszej rodzinie.

Wydrukowaliśmy na początek około stu egzemplarzy książki. Miały trafić nie tylko do członków rodziny, ale też do wielu przyjaciół i znajomych, którzy wyrazili zainteresowanie naszym pomysłem. Dobre zdjęcia, ładny papier i ciekawa szata graficzna sprawiły, że nasza samodzielnie wydana książka nie różniła się niczym od tego, co można znaleźć na księgarskich półkach, a niektóre pozycje nawet przebiła. Owszem, takie przedsięwzięcie było kosztowne, jednak każdy, kto książkę otrzymał, zwracał część kosztów jej wydania, więc w sumie finansowo wyszło nieźle, a satysfakcja była ogromna.